Notatnik. Wpisz się. O mnie.
Wrzuć do ulubionych. 20738.
Koniec Końców.
Koniec.
Tego bloga.
Uznajmy, że każdy potrzebuje zmian. Teraz zapraszam
TU.
8. grudnia
Zagrajcie mi
to na pogrzebie. Na pewno wstanę
I się porzygam.
Jaki piękny dziś dzień. Słońce nieśmiało wygląda zza tej szaroburej masy chmur. Tak nieśmiało, że prawie go nie widać. W sumie to w ogóle go nie widać. Błoto płynie drogą, w oddali widać samotne plamy brudnego śniegu. Zero wiatru, wszystko stoi jakby się zatopiło w gęstej, przezroczystej mazi. Gdy spojrzę w dół z balkonu, to widzę rozkopane błoto i żółtawą trawę. I parę kałuż po deszczu. I kawałek ostałego się płotu po wichurach. Kawałek, czyli jakąś jedną ósmą płotu - rząd nierównych, mokrych desek.
A świat wali mi się na głowę. Nie bez powodu, ale nie napiszę tu go. Nie mam już sił, by dalej iść i coś robić. Nienawidzę słowa "musieć" i "beznadziejne".
Potrzebuję lekarza.
Bu.
Jaki piękny dziś dzień.
***
Ten grudzień MIAŁ BYĆ cudowny. Najwidoczniej nie jest. I nie będzie.
Jestem sznurowaną idiotką, topiącą się w zupie z wiewiórek. Szablozębnych.
Idę rzucić się pod tramwaj, właśnie jeden
przejeżdża w moim ogrodzie.
***
Co ty zrobiłeś? I co ja powiedziałam?
Że tak się stało...?
30. listopada
Wróciiiłam!
Z powodów czysto technicznych i złośliwości rzeczy martwych, nie miałam neta przez jakiś czas. Należący do czasów dłuższych.
Na razie nadrabiam zaległości.
Pozdrawiam.
***
Edit.
Użalam się nad sobą. Czuję się strasznie nieszczęśliwa, choć nie mam żadnego powodu. Żadnego? No chyba kilka powodów by się znalazło.
Mam taką cholerną huśtawkę nastrojów... raz mogłabym góry przenosić, a raz tylko kury. I trudno mi. Ciężko. Przez to wszystko, co jest wokół mnie. Kiedyś doznałam czołowego zderzenia ze światem i odpłynęła moja beztroska. Nie mogę powiedzieć, że czuję się dorosłym w skórze dziecka czy coś, ale czuję, że wiele rzeczy nie jest tak jak dawniej i dalej będą się zmieniać. I to wcale nie na lepsze.
Boję się, że w końcu przyjdzie taka chwila, że po prostu sobie nie poradzę, mój dosyć silny stan psychofizyczny najzwyczajniej odpłynie, a ja zrobię coś, lekko mówiąc, głupiego. Na przykład się potnę.
Boję się. I płaczę. Chciałabym zasnąć na jakiś tydzień i obudzić się nowa, świeża, pełna życia. Ale to niemożliwe, ja zapieprzam dzień w dzień do szkół (dwóch) robię wszystko, pomagam, doradzam, rozmawiam, a swoje problemy chowam dla siebie, bo taka już jestem i przez to często wybucham.Ja nawet na bycie chorą nie mam czasu.
Mam takiego doła...
2008
Styczeń
2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
Ciekawe strony.
MizunoWorld.
Oceny.
Oceny bez litości.
Oceny.
Opowiadania.
Requiem dla morza.
Dies Ater.
Melancholia.
Po prostu Blogi.
Gaguśka&Szajtan.
Ginger.
Malinetka.
Layout made by Luna. Photo.
More layouts.
Text from Zobaczysz by Hey.